wtorek, 1 marca 2016

2. Kylie

Nielogiczne myślenie jest moją specjalnością. Nie mam pojęcia z jakiego powodu, ale już następnego dnia zdesperowana przegrzebywałam całą szafę w poszukiwaniu zdatnego do użytku zestawu ubrań. Nie jestem najlepsza w tych sprawach. Gdy byłam młodsza, moje ciuchy były poprzednio używane przez moich braci, najczęściej *Eoin'a, potem zwykle zaopatrzałam się w miejscowych lumpeksach. Teraz wiem, że to nie był najlepszy pomysł. Dlaczego ja w ogóle chcę tam iść?

Z braku innej koncepcji, założyłam czarną bluzkę na ramiączkach z nadrukiem Ramones. Jeszcze tylko nieco wytarte, jasne spodenki z dżinsu i naturalnie czarne trampki. Stanęłam przed lustrem.

Zobaczyłam bladą i chudą dziewczynę z naburzonymi włosami w kolorze ognia. Blada cera i piegi na nosie wcale nie dodawały uroku, jak zawsze twierdziła moja mama, a policzki były nieco zapadnięte. Jednak w bursztynowych oczach wciąż błyszczało coś na kształt iskierek radości. To była jedyna część mojego ciała, na którą nie śmiałam narzekać. Wszyscy gustują w oceanicznie niebieskich oczach, ale ja tam kocham moje bursztynki.

Uśmiechnęłam się niemrawo i związałam na mojej koszulce mały supełek, tak, że sięgała mi odrobinę ponad pępek.

Raz się żyje.

Poprawiając niesforne kosmyki  udałam się w stronę miejscowej knajpy. White Eskimo grywało tam stosunkowo często jako, że to jedyne takie miejsce w tej zakutej dechami dziurze. Po drodze wciąż zastanawiałam się, co mi strzeliło do łba, żeby udawać się w to miejsce. Usprawiedliwiałam się potrzebą odrobiny szaleństwa w ostatnie dni wakacji, ale wciąż miałam pełno obaw. Z pewnością będzie tam mnóstwo osób, które mnie znają i przed którymi się skompromituje. W najgorszych momentach zatrzymywałam się i zastanawiałam nad powrotem do domu, ale zbywałam swoje konsternacje i powtarzałam w myślach, że nie jestem tchórzem. Bo nie jestem. Nie.

Weszłam do jeszcze niezbyt zatłoczonego lokalu. Urządzony był w dość gustownym, choć nieco chaotycznym stylu. Po bokach ustawione były wieloosobowe loże, w kolorze rdzawej czerwieni. Po lewej stronie od wejścia stał bar, a na przeciwko szerokie podwyższenie służące za scenę. Na ścianach wisiało kilka dużych fotografii w wąskich, złotych ramkach. Całość była utrzymana w ciepłych i przyjemnych barwach, więc poczułam się nieco lepiej. 
Na scenie kręciło się kilka osób, rozstawiając sprzęt. Zostałam zauważona po jakiejś minucie. W moją stronę biegł Harry, a jego loczki podskakiwały we wszystkie strony.

-Kylie!

I właśnie zepsuł tą piękną chwilę.

-Mam na imię Kate.

Zatrzymał się w połowie drogi, a uśmiech zszedł z jego ust. Uderzył się z otwartej dłoni w twarz.

-Jestem skończonym idiotą.

Zaśmiałam się na jego słowa. Jeżeli wcześniej moje nastawienie do niego było odrobinę wrogie, to teraz całkowicie zmieniłam zdanie.

-Nie przeczę.-powiedziałam z rozbawieniem.

Szelmowski uśmieszek znów zagościł na jego wargach. Wziął mnie za rękę i poprowadził w stronę jednej z lóż, gdzie siedziała reszta ludzi. Przedstawił mi wszystkich po kolei. Nie zapamiętałam nawet połowy imion, ale uśmiechałam się miło do każdego. Trzeba zrobić dobre wrażenie. Najbardziej przypadł mi do gustu Louis. Był zabawny i na pewno nie patrzył na mnie z wyższością, jak robiła to jedna z dziewczyn z ich grupy. Jak ona miała na imię? Georgia? Nieważne. Muszę tylko pamiętać, żeby trzymać się od niej z daleka. Źle jej z oczu patrzy..

Coraz więcej ludzi przybywało. Harry z trójką innych chłopców weszli na scenę. Zostałam z resztą jego znajomych. Nie wydawało mi się, żeby zbytnio mnie polubili. Rozmawiali ze mną tylko Lou i niejaka Wendy. Występ się rozpoczął, a ja nie mogłam uwierzyć, że nigdy wcześniej nie byłam na ich koncercie. Grali naprawdę świetnie, a Harry'emu anioły mogły pozazdrościć głosu.

I got my first real six-string
Bought it at the five-and-dime
Played 'til my fingers bled
Was the summer of '69

Me and some guys from school
Had a band and we tried real hard
Jimmy quit and Jody got married
I shoulda known we'd never get far

Oh when I look back now
The summer seemed to last forever
And if I had a choice
Yeah, I'd always wanna be there
Those were the best days of my life

Ain't no use in complainin'
When you got a job to do
Spent my evenin's down at the drive in
And that's when I met you

Standin on your mama's porch
You told me that you'd wait forever
Oh and when you held my hand
I knew that it was now or never
Those were the best days of my life Oh yeah

Back in the summer of '69


Przy piątej zwrotce popatrzył na mnie. Uniosłam kciuki do góry i uśmiechnęłam się szeroko. Naprawdę kochałam tą piosenkę. Mrugnął do mnie przelotnie i udał się na drugi koniec sceny. Kilka dziewczyn krzyczało jego imię. Zirytowało mnie to, bo nie mogłam dobrze słyszeć słów piosenki. Gdy krzyki się nasiliły, zrezygnowana odwróciłam się i wróciłam do rozmowy z Louisem.

~*~
*Eoin (czyt. Ołen)
Naprawdę przepraszam, że tak krótko, ale zrobiło się trochę  późno. A tak by the way, to dostałam nowiuśką płytę Made in the a.m i chcę powiedzieć, że zakochałam się w Love you goodbye. Planujemy ślub i trójkę dzieci. Dobra, jestem dziwna. 

Postaram się niedługo coś wrzucić. Bye!


niedziela, 21 lutego 2016

1. I'll be wait for you

 Jak zwykle obudził mnie wiecznie optymistyczny głos radiowego speaker'a. Mam już tego dość. Dlaczego moi bracia muszą znać mnie na wylot i wiedzieć jaka jestem wrażliwa na dźwięki. Wystarczy szelest, aby wybudzić mnie ze snu, więc każdego ranka włączają radio na cały regulator. Cudowni bracia. Pięciu braci. Żadnej siostry. Wciąż rozmyślam nad podcięciem im gardeł.
  Zeszłam na dół po drewnianych stopniach schodów, mrużąc powieki. Nienawidzę ostrego światła, a o tej godzinie słońce zawsze świeci prosto w okno klatki schodowej. Spojrzałam przelotnie na najmłodszego z moich braci, który dziwnie się do mnie uśmiechał. Postanowiłam to zignorować. Ściszyłam radio i zaparzyłam herbatę. Zauważyłam wiszącą na lodówce kartkę.


Katy!
Musiałam wyjść wcześniej do pracy. Razem z Marie musimy
 zrobić małe porządki w bibliotece.
Bernard ma dzisiaj trening tenisa. Kończy o dwunastej, nie zapomnij
go odebrać. Jamie wyszedł do kolegi. Obudź Grega przed południem,
bo cały ostatni tydzień się obijał, a musi poćwiczyć przed zawodami.
Obiad jest w lodówce, odgrzejcie go sobie przed trzecią.
Tylko nie przesiedź całego dnia w domu. Musisz wykorzystać ostatnie 
dni wakacji. Postaram się wrócić przed zmierzchem.

                                                          Kocham Cię
                                                                          mama


Moja mama odkąd urodziła najmłodszego z moich braci strasznie się zapracowuje, ale nie jest łatwo utrzymać samemu szóstkę dzieci. Nasz kochany tatuś odszedł, gdy skończyłam pięć lat i teraz mieszka w Yarmouth ze swoją nową żoną Joanne, płacąc niezbyt wysokie alimenty. Ale jakoś dajemy radę. Mama zaharowuje się w bibliotece, ja jej często pomagam, a Peregrine, czyli najstarszy z moich braci, dorabia w kawiarni. Reszta to darmozjady, choć Bernard czasami roznosi ulotki. Tak czy siak, dajemy radę i nie jesteśmy biedni.

Mieszkamy w średniej wielkości domu z czerwonej cegły. Dom ten znajduje się w środku zakutej dziury, zwanej też czasami Holmes Chapel. Zawsze wolałam te większe miasta. Londyn, Liverpool, Manchester to jest to o czym marzę. Zawsze przysięgałam sobie, że zamieszkam w stolicy i będę mieć mnóstwo przyjaciół. Ale póki co jestem tutaj, a przyjaciół mogę policzyć na palcach jednej ręki. Nie, wróć. To nawet nie są przyjaciele. Ewentualnie znajomi, którzy prawdopodobnie nawet mnie nie lubią. Ale życie to nie marzenie, a my jesteśmy kim jesteśmy.

*
Późnym południem postanowiłam wziąć sobie radę mamy do serca i wyjść na spacer. To było wszystko czego potrzebowałam. Tylko ja, uliczki Holmes Chapel i Dire Straits w słuchawkach. Patrzeć na chmury i nie myśleć o niczym konkretnym. Wtedy masz to poczucie cholernego spełnienia i bezpieczeństwa.

A lovestruck Romeo
Sings the streets a serenade
Laying everybody low
With a love song that he made
Finds the streetlight
Steps out of the shade
Says something like:
"You and me, babe, how about it?"

Juliet says: "Hey it's Romeo,
You nearly gave me a heart attack"
He's underneath the window
She's singing: "Hey la my boyfriend's back
You shoudn't come around here
Singing up at people like that
Anyway, what you gonna do about it?"

Juliet, the dice was loaded from the start
And I bet and you exploded in my heart
And I forget, I forget the movie song
When you gonna realise
It was just that the time was wrong, Juliet?

Come up on different streets
They both were streets of shame
Both dirty, both mean
Yes and the dream was just the same
And I dreamed your dream for you
And now your dream is real
How can you look at me
As if I was just another one of your deals?*

Prawdopodobnie trwałabym sobie jeszcze długo w tym niesamowitym stanie melancholii, gdyby nie pewna przeszkoda. Otóż, jako że głos Knopfler'a jest niesamowicie odurzający, słuchając go nie reagowałam zbytnio na bodźce zewnętrzne, więc nie zauważyłam zbliżającej się postaci, która trwała prawdopodobnie w takiej samej agonii. Zderzyłam się z nią upadając na asfalt, a słuchawki wypadły mi z uszu. Pewnie nie trudno zauważyć, że jestem trochę dziwna, więc zaczęłam chichotać pod nosem ze swojej niezdarności. Zebrałam się z ziemi i spojrzałam na osobnika, który zakłócił mój błogi stan. Na chwilę zabrakło mi powietrza w płucach. To Styles. Jestem skończona

Harry Styles to jeden z popularniejszych typków w naszej szkole. Jest wokalistą w naszym miejscowym zespole, a wszystkie dziewczyny lgną do niego jak ćmy do świecy. Póki co z żadną nie kręci co jest nieco dziwne, ale daje dużo nadziei jego wielbicielkom.

-Hej, nieznajoma mi dziewczyno. 

Ależ on ma ładny głos.

-Jestem Kate.
-Miło mi. Pewnie mnie znasz. Wiesz, teraz nie mam czasu żeby cię bliżej poznać, ale wpadnij jutro na nasz koncert w miejscowej knajpce. Będę czekał na ciebie o piątej.

Mrugnął do mnie i odszedł zostawiając osłupiałą na środku drogi.

-Co to miało być? -zapytałam, ale odpowiedział mi tylko szum wiatru.

~*~
*Dire Straits- Romeo and Juliet
             
Na wstępie mówię, że opowiadanie będzie pisane na luźno, bez terminów. 
Nie jestem najlepszą pisarką, ale jako, że dużo czytam, to chciałabym spróbować, chociaż mój sposób pisania jest trochę chaotyczny. W każdym razie dzięki za przeczytanie. Bye!!


Heroes

Katherine Anne Williams




Nie zawsze jestem smutna. Często jestem też zła. Tylko nieliczni umieją wprowadzić mnie w stan bezgranicznej radości.

Harry Edward Styles



Pamiętaj żeby nie ufać facetom z wąsami. Kobietom z wąsami tym bardziej.

Louis William Tomlinson



Nie znam się na dziewczynach. W życiu miałem dwie, z czego jedna okazała się lesbijką, a druga facetem.

Janice Josephine Woods


Choćbyśmy były na dwóch innych krańcach świata, zawsze będziesz moim Bursztynkiem.