niedziela, 21 lutego 2016

1. I'll be wait for you

 Jak zwykle obudził mnie wiecznie optymistyczny głos radiowego speaker'a. Mam już tego dość. Dlaczego moi bracia muszą znać mnie na wylot i wiedzieć jaka jestem wrażliwa na dźwięki. Wystarczy szelest, aby wybudzić mnie ze snu, więc każdego ranka włączają radio na cały regulator. Cudowni bracia. Pięciu braci. Żadnej siostry. Wciąż rozmyślam nad podcięciem im gardeł.
  Zeszłam na dół po drewnianych stopniach schodów, mrużąc powieki. Nienawidzę ostrego światła, a o tej godzinie słońce zawsze świeci prosto w okno klatki schodowej. Spojrzałam przelotnie na najmłodszego z moich braci, który dziwnie się do mnie uśmiechał. Postanowiłam to zignorować. Ściszyłam radio i zaparzyłam herbatę. Zauważyłam wiszącą na lodówce kartkę.


Katy!
Musiałam wyjść wcześniej do pracy. Razem z Marie musimy
 zrobić małe porządki w bibliotece.
Bernard ma dzisiaj trening tenisa. Kończy o dwunastej, nie zapomnij
go odebrać. Jamie wyszedł do kolegi. Obudź Grega przed południem,
bo cały ostatni tydzień się obijał, a musi poćwiczyć przed zawodami.
Obiad jest w lodówce, odgrzejcie go sobie przed trzecią.
Tylko nie przesiedź całego dnia w domu. Musisz wykorzystać ostatnie 
dni wakacji. Postaram się wrócić przed zmierzchem.

                                                          Kocham Cię
                                                                          mama


Moja mama odkąd urodziła najmłodszego z moich braci strasznie się zapracowuje, ale nie jest łatwo utrzymać samemu szóstkę dzieci. Nasz kochany tatuś odszedł, gdy skończyłam pięć lat i teraz mieszka w Yarmouth ze swoją nową żoną Joanne, płacąc niezbyt wysokie alimenty. Ale jakoś dajemy radę. Mama zaharowuje się w bibliotece, ja jej często pomagam, a Peregrine, czyli najstarszy z moich braci, dorabia w kawiarni. Reszta to darmozjady, choć Bernard czasami roznosi ulotki. Tak czy siak, dajemy radę i nie jesteśmy biedni.

Mieszkamy w średniej wielkości domu z czerwonej cegły. Dom ten znajduje się w środku zakutej dziury, zwanej też czasami Holmes Chapel. Zawsze wolałam te większe miasta. Londyn, Liverpool, Manchester to jest to o czym marzę. Zawsze przysięgałam sobie, że zamieszkam w stolicy i będę mieć mnóstwo przyjaciół. Ale póki co jestem tutaj, a przyjaciół mogę policzyć na palcach jednej ręki. Nie, wróć. To nawet nie są przyjaciele. Ewentualnie znajomi, którzy prawdopodobnie nawet mnie nie lubią. Ale życie to nie marzenie, a my jesteśmy kim jesteśmy.

*
Późnym południem postanowiłam wziąć sobie radę mamy do serca i wyjść na spacer. To było wszystko czego potrzebowałam. Tylko ja, uliczki Holmes Chapel i Dire Straits w słuchawkach. Patrzeć na chmury i nie myśleć o niczym konkretnym. Wtedy masz to poczucie cholernego spełnienia i bezpieczeństwa.

A lovestruck Romeo
Sings the streets a serenade
Laying everybody low
With a love song that he made
Finds the streetlight
Steps out of the shade
Says something like:
"You and me, babe, how about it?"

Juliet says: "Hey it's Romeo,
You nearly gave me a heart attack"
He's underneath the window
She's singing: "Hey la my boyfriend's back
You shoudn't come around here
Singing up at people like that
Anyway, what you gonna do about it?"

Juliet, the dice was loaded from the start
And I bet and you exploded in my heart
And I forget, I forget the movie song
When you gonna realise
It was just that the time was wrong, Juliet?

Come up on different streets
They both were streets of shame
Both dirty, both mean
Yes and the dream was just the same
And I dreamed your dream for you
And now your dream is real
How can you look at me
As if I was just another one of your deals?*

Prawdopodobnie trwałabym sobie jeszcze długo w tym niesamowitym stanie melancholii, gdyby nie pewna przeszkoda. Otóż, jako że głos Knopfler'a jest niesamowicie odurzający, słuchając go nie reagowałam zbytnio na bodźce zewnętrzne, więc nie zauważyłam zbliżającej się postaci, która trwała prawdopodobnie w takiej samej agonii. Zderzyłam się z nią upadając na asfalt, a słuchawki wypadły mi z uszu. Pewnie nie trudno zauważyć, że jestem trochę dziwna, więc zaczęłam chichotać pod nosem ze swojej niezdarności. Zebrałam się z ziemi i spojrzałam na osobnika, który zakłócił mój błogi stan. Na chwilę zabrakło mi powietrza w płucach. To Styles. Jestem skończona

Harry Styles to jeden z popularniejszych typków w naszej szkole. Jest wokalistą w naszym miejscowym zespole, a wszystkie dziewczyny lgną do niego jak ćmy do świecy. Póki co z żadną nie kręci co jest nieco dziwne, ale daje dużo nadziei jego wielbicielkom.

-Hej, nieznajoma mi dziewczyno. 

Ależ on ma ładny głos.

-Jestem Kate.
-Miło mi. Pewnie mnie znasz. Wiesz, teraz nie mam czasu żeby cię bliżej poznać, ale wpadnij jutro na nasz koncert w miejscowej knajpce. Będę czekał na ciebie o piątej.

Mrugnął do mnie i odszedł zostawiając osłupiałą na środku drogi.

-Co to miało być? -zapytałam, ale odpowiedział mi tylko szum wiatru.

~*~
*Dire Straits- Romeo and Juliet
             
Na wstępie mówię, że opowiadanie będzie pisane na luźno, bez terminów. 
Nie jestem najlepszą pisarką, ale jako, że dużo czytam, to chciałabym spróbować, chociaż mój sposób pisania jest trochę chaotyczny. W każdym razie dzięki za przeczytanie. Bye!!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz